Do pierdla za prawdę, na piedestał za chuj wie co

Głośna ostatnio sprawa portalu WikiLeaks nie schodzi z pierwszych stron gazet, ust wszelkiej maści „mądrych głów”, ekranów telewizyjnych i innych mniej lub więcej opiniotwórczych mediów. Przypomnijmy w zajebiście wielkim skrócie: jedni ludzie mówią i robią co chcą, światu przedstawiają zupełnie inną „prawdę” na temat swoich poczynań a inni ludzie próbują pokazać prawdziwe oblicze kłamców. Za tymi pierwszymi stoją wielkie pieniądze, cała „śmietanka” tego świata. Tych drugich pcha do czynów prosta chęć głoszenia prawdy za wszelką cenę. Jak zapewne wielu z Was przypuszcza, ci pierwsi są na pozycji wygranej a ci drudzy z całą pewnością dostaną wpierdol. Widzimy tutaj idealny obraz tego, jak ten świat jest skonstruowany. Nie ważne kim jesteś, co mówisz i co robisz. Ważne, że za tobą stoi gruba gotówka, która zwęszy wszędzie dobry interes. To warunek wystarczający do bycia tym, co ma zawsze rację. Jeśli jeszcze, zupełnie przypadkiem, jesteś prezydentem państwa, które zwie się Stany Zjednoczone Ameryki Północnej – toś chłopie w czepku urodzony. Lepiej trafić nie mogłeś.

Cały ten post jest wynikiem tego, że znalazłem gdzieś w necie poniższy obrazek.

Idealnie tu widać przykład, że wystarczy mieć odpowiednią pozycję a chwała i sława sama do Ciebie przyjdzie. Nie musisz kiwnąć nawet palcem, ni pierdu z dupy wydobyć. Dla przyznających Pokojową Nagrodę Nobla nie ma znaczenia, że jesteś prezydentem kraju, którego żołnierze, pod szyldem niesienia pokoju, zabijają niewinnych ludzi. Aby zdobyć Pokojową Nagrodę Nobla wystarczy mieć kolor skóry odmienny do nazwy budynku, w którego pokojach obecnie zamieszkujesz. Przerażające jest to, że nagrodę tą przyznają ludzie, wydawałoby się mądrzy i inteligentni – zasiadający w Parlamencie Królestwa Norwegii. W taki to sposób Do grona takich osobistości jak Matka Teresa, Lech Wałęsa czy Lekarze Bez granic dołączył murzynek bambo z dupy wyjęty. Czy można tą nagrodę nazywać nadal prestiżową?

Z przeciwnej zaś strony barykady stoi Julian Assange, człowiek, który otrzymał w 2009 roku nagrodę Amnesty International Media Award, za odkrycie zabójstw i tajemniczych zaginięć w które był zamieszany rząd Kenii. Współtwórca WikiLeaks, z której możemy się dowiedzieć m.in. jak beztrosko, z zimną  krwią i z bezpiecznej odległości (odległości, która nie daje im możliwości faktycznej oceny sytuacji), amerykańscy żołnierze mordują ludzi w czasie inwazji na inny kraj.

I choć sam jestem zdania, że terrorystów powinno się wyrżnąć w pień jak najszybciej, to w tym przypadku zaczynam się zastanawiać – kto do chuja faktycznie jest tym terrorystą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *