Nigdy nie miałem dobrego zdania o polskich wydaniach zagranicznych tytułów. Zwłaszcza w dziedzinie technologii informatycznych. Zdanie swoje podtrzymuję nadal i z każdym dniem coraz mocniej je utwierdzam. Nie po raz pierwszy (i nie ostatni – jestem przekonany) poznajemy „fachowców ich mać” zatrudnianych przez media panoszące się w internecie. Tym razem jednego ze swych wybitnych pismaków zaprezentował nam Chip.pl.
Kiedyś na ludzi tak piszących mówiło się nieuk, teraz zasłaniają się „żółtymi papierami”. Kiedyś nauczyciel postawiłby pałę za kilka takich baboli na dyktandzie, rodzic przetrzepałby dupę i wiedza jakoś „magicznie” do łba by weszła. Teraz głaszcze się lenia po głowie a tych, co palcem go wytykają wyzywa się od zwyrodnialców i po sądach się ich targa. Brakuje jeszcze, żeby to tych normalnych na szafot wysyłano.
A natura tak pięknie sobie kiedyś radziła z jednostkami nieprzystosowanymi… :-(. Potem przyszła banda lewaków i wszystko spierdoliła. Grubasów nazwano osobami z niezdrową wagą, murzyn to osoba o zwiększonej pigmentacji skóry itp. Coś czuję, że niebawem wierszyk Tuwima zostanie wciągnięty na rejestr ksiąg zakazanych. Tego typu określenia można mnożyć w nieskończoność bo i głupota wymyślających je pojebów granicy nie ma. Niestety wszystko wskazuje na to, że pomimo znacznej większości, to my – ci normalni – jesteśmy spychani na margines. Dajemy się ogłupić mediom oraz wszelkiej maści idiotom, których media podrzucają nam jako autorytety. Nasze własne zdanie zanika, tłumione wszechobecną „tolerancją”, której definicja również została przystosowana na potrzeby lewackiej indoktrynacji.