Kolorowe strefy

Liczba kolorowych stref rośnie. Choćby Polacy-katolicy bronili się „ręcyma i nogyma” przed tęczową ideologią – nie zmieni to faktu, że na mapie Polski jest już ponad 50 stref żółtych albo czerwonych – to niemalże połowa tęczy!

Mnie zastanawia tylko jedno – po jaki chuj są te strefy? Co to, kurwa, da? Że ograniczenia są jakieś? Że nie wolno wesel urządzać z liczbą gości przekraczających jakąś z góry zdefiniowaną wartość? No to weźmy taki przykład. W wielkim mieście Pacanowie, tacy zdolni są kowale… chuj, to nie ta bajka. Ale niech będzie. Załóżmy, że Pacanów jest w czerwonej strefie, albo żółtej – jeden penis. Czyli np. grupa 200 osób nie może wziąć udziału w imprezie masowej typu wesele, bo jest ograniczenie do maksymalnie (załóżmy – bo ni chuja nie chce mi się szukać jakie są rzeczywiste wartości) 100 osób. No nic tylko usiąść i się urżnąć z żalu. Ale, ale… ta sama grupa osób wsiadła w samochody i wyjechała poza Pacanów, dajmy na to do Sraczkowa, czy Sroczkowa – to, na oko, 2 km od Pacanowa. I tam już mogą wziąć udział w imprezie tego samego typu? To kurwa gdzie tu sens, gdzie logika? Przecież ta „pandemia” to nie morowe powietrze – to ludzie roznoszą wrażego wirusa!!! Ci sami, kurwa ich mać, ludzie, co jeszcze przed chwilą byli w żółtym czy czerwonym Pacanowie!!! Czy debil, co wymyślił te strefy pierdolnął się kiedyś w łeb? Ale tak z rozpędu i z wyskokiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.