Tematem dzisiejszego wykładu będzie „Zachłanność obrońców praw biednych i okradanych autorów”. Temat rzeka, z całą pewnością można rzec.
Świat debilami stoi. Pełno ich, gdzie nie spojrzeć. A najwięcej – w telewizornii i innych mediach. To ci, których najgłośniej słychać. Ci, którzy wyskakują z coraz to nowszymi pomysłami naprawiania świata. Najprostsze metody wydają się dla nich niewidoczne. Zapewne dlatego, że na nich nie da się tłuc kasy.
Zapewne wszyscy wiedzą, że w cenę czystych płyt CD przeznaczonych do nagrywania wliczona jest danina na rzecz wielkich koncernów. Kupujesz płytę chcąc zrobić na niej archiwum swoich własnych (w znaczeniu wykonanych przez siebie) fotografii – płacisz koncernom myto. Chcesz zrobić kopię swoich własnych dokumentów – płacisz bandytom haracz, bo z całą pewnością chciałeś zapisać tam piracką muzykę a twoje prywatne pliki są tylko przykrywką.
Podatek ściągany w ten sposób okazał się jednak zbyt mały. Miliony sprzedanych czystych płyt CD nie są w stanie zapełnić nieskończenie głębokich kieszeni nierobów mieniących się „obrońcami praw autorskich”. Polacy postanowili nie być gorsi. Usiedli więc przy kawie i wymyślili nowy sposób na wydarcie z ludzi pieniędzy. Skoro z płyt więcej się nie da – opodatkujmy urządzenia cyfrowo rejestrujące obraz. Od dawna wiadomo, że ludzie robią tymi urządzeniami kopie utworów (w bardzo ogólnym tego słowa znaczeniu) objętych prawami autorskimi. A skoro je kopiują – muszą płacić.
Najciekawszy jest sposób w jaki ci idioci tłumaczą zasadność tego podatku. Otóż nie jest istotny fakt przeznaczenia danego urządzenia. Już sama możliwość wykonania nim kopii jest wystarczająca. Dochodzimy więc do absurdu podobnego jak w przypadku płyt CD. Nie ważne, że chcesz nagrać na płytę swoje własne dane, wystarczy, że jest możliwość nagrywania na nim nielegalnych plików. Idźmy dalej tym tropem i nałóżmy myto na długopisy i ołówki – przecież nimi można haniebnie przepisać książkę! A na czym taka książka przepisana bywa? Tak, na papierze. Przyjebmy więc 1% podatku do papieru wszelkiej postaci, nie pomijając papieru toaletowego czy ściernego.
Na koniec poleciłbym opodatkować tą stawką każdego człowieka, który jest w stanie nauczyć się na pamięć jakiegoś tekstu czy też zapamiętać obraz widziany własnymi oczami. Toż to piractwo w biały dzień! A leżą tu pokłady niekończącej się kasy. Taki człowiek zapewne co roku musiałby płacić 1% swojej wartości. A jako że wartość życia ludzkiego jest nieskończenie wielka – nieskończenie wiele kasy wpływałoby do kieszeni pazernych, opasłych skurwysynów, bo chyba nikt nie sądzi, że ta danina idzie do kieszeni autorów?
Albo rozstrzelajmy wszystkich kretynów srających co chwilę takimi pomysłami – życie z pewnością stanie się prostsze i tańsze, bo nie będzie potrzeby utrzymywania podobnej im bandy betonów.
Te hrabia, coś tak nagle mordę zamknął, ostatni wpis 13 sierpnia?
Zwolnij domenę i daj się innym wyżyć ;-]
Ogólnie pozdro, ale zjebany jesteś nerwowo galancie, zawał kurwa po 40-tce gwarantowany, mam podobnie.
Zamknąłem ryja… bo jestem pod wrażeniem. Wyplułem się na jebanych palaczy i proszę – uchwalono ustawę zakazującą palenia w knajpach! Zastanawiam się z której strony przyjebać, żeby jeszcze coś dobrego zrobić. 😉
Jak masz pomysła na test – zapraszam. Jeśli będzie dobry założę ci konto i będziesz się mógł wyżywać.