Dziś pragnę wyżyć się na dość sporej grupie skurwieli. Skurwieli, którzy korzystając z prawa do wolności, zabierają tę wolność innym, nic sobie z tego nie robiąc. Skurwieli, którzy swojej wolności będą bronić za wszelką cenę i nie dadzą się przekonać, że inni też mają takie same prawa. Skurwieli, którzy za każdym razem demonstrują swoją bezdenną głupotę. O kim mowa? O balkonowych palaczach.
Pragnę zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko ludziom palącym papierosy. Jeśli ktoś ma ochotę się truć i powoli zabijać – jego wybór. Bo niby kto mi dał prawo do decydowania o życiu innych ludzi? Jeśli ktoś twierdzi, że ma takie prawo, niech zakaże potencjalnym topielcom pływać, niech zabroni sprzedaży lin wisielcom, niech kara podcinających sobie żyły za posiadanie żyletek (tak, jak karamy ćpunów za posiadanie prochów).
Szczytem kurewstwa jest jednak, jeśli taki palacz truje innych. Jeśli przy tym powołuje się na prawo wolności, powinien dostać najzwyczajniej po ryju. Dlaczego taki bezmózgi kutas ma mieć prawo palić a bogu ducha winny niepalący Kowalski musi siedzieć cicho, jeśli palacz dmucha mu w nos smrodem (i trucizną)? Dlaczego za dosypanie teściowej arszeniku do żarcia pójdę do pierdla a taki buchający na wszystkich dookoła trującym dymem chuj nie?
Ja wiem dlaczego. Bo producenci arszeniku nie robią dużego biznesu na zabijaniu ludzi a producenci tytoniu – owszem. Producenci tytoniu mają wystarczająco kasy, żeby kupić sobie większość rządzącą, która przepchnie każdy zadowalający ich przepis a odrzuci wszystko co godzi w ich interesy. A skąd ta kasa? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo krótka a jednocześnie straszliwie przerażająca. Świat jest pełen głupców! Czy ktoś z was pochłonąłby śmiertelną dawkę trucizny, gdyby ktoś mu powiedział, że umrze? Nie sądzę. Czy ktoś z was zagrałby z własnej, nieprzymuszonej woli w rosyjską ruletkę pomimo, iż nie ma 100% pewności, że zarobi kulkę w łeb? Jestem przekonany, że nikt. A powiedzcie mi, czym oba powyższe różnią się od palenia tytoniu? Według mnie – niczym. Dlaczego więc ludzie wybierają palenie?
Pozostawię powyższe pytanie bez odpowiedzi, bo pewnie niejedną pracę doktorską można by na ten temat napisać. Wracając do tematu, chciałem jeszcze parę wyzwisk rzucić w stronę tej bandy skurwieli, którzy palą na balkonach. W ostatnich dniach zanotowaliśmy dość znaczny wzrost temperatury w trakcie dnia. W niektórych miastach podobno sięgnęła ona nawet poziomu 40 stopni. Temperatura w środku nieklimatyzowanych budynków zbliżała się do 30 stopni. Jedynym sposobem na jej obniżenie było otworzenie okien po zachodzie słońca. Ale, żeby nie było tak pięknie i prosto – na scenę wkraczają balkonowi palacze. I zaczęło się „grillowanie”. I smród na całe mieszkanie w ciągu kilku sekund. A spróbuj zrobić przeciąg, żeby to wywietrzyć to cie z drugiej strony inny kutas zaatakuje. I chcąc, nie chcąc, dbając o zdrowe płuca człowiek się gotuje we własnym sosie. Dlaczego? Bo jakiś chuj czy głupia pizda postanowili się podtruć, sprzedając trochę „towaru” innym przy okazji.
Jestem za całkowitym zakazem palenia na świeżym powietrzu. Jeśli jakaś banda kretynów chce się truć, dlaczego nie zbudować im jakiegoś bunkra w którym będą to robić? Otwórzmy specjalne restauracje, bary, puby dla palących dając szansę niepalącym na spędzenie kilku miłych chwil bez ryzyka przedwczesnej śmierci na raka płuc. Zacznijmy wreszcie surowo karać wszystkich, którzy łamią zakaz palenia w miejscach publicznych. Jakże często widać, że przepisy jakie mamy, są notorycznie olewane. A z resztą, jak mają być nie olewane, skoro mają trafiać do głupców (bo fakt, że osoby palące są debilami już chyba wyżej udowodniłem)? A takich uczy się tylko kijem i to grubym i twardym.
Piszę to wszystko z punktu widzenia osoby, która kiedyś paliła. Nikt nie może zarzucić mi, że piszę o czymś, czego nigdy nie doświadczyłem. Tak, ja też byłem kiedyś w szeregach tych kretynów. Na szczęście w porę się opamiętałem (zmądrzałem?).
Komentarz nie tylko do tego postu… Nie pokuszę się drogi kolego o wdawanie się z Tobą w dyskusje na rozpoczęte przez Ciebie na tej stronie tematy, choć sam fakt że to pisze temu przeczy. Byłaby to po prostu strata mojego czasu. Poświęcę jednak moją poobiednią przerwę na papierosa, aby napisać te parę zdań. Myślę że oboje się zgodzimy iż internet jest tym miejscem w którym każdy powinien mieć prawo do przedstawiania swoich poglądów, jakie one by nie były. I OK. Nie będę rozszerzał tego na inne poruszane przez Ciebie aspekty ogólnie pojętej tolerancji. Kwestia formy owych poglądów mogłaby być już jednak dyskusyjna. Uważam że świadczy ona tylko o autorze i osobiście nie mam zamiaru się nią przejmować. Wszak liczy się treść..? A jak już o treści mowa. Treści nie tylko tego postu, ale i całej Twojej strony. Odpowiedz mi proszę tylko na jedno pytanie. Czy to co robisz czyni Twoje życie lepszym ?
Pozdrawiam
Ps.Nienawiść zabija szybciej niż tytoń…
Drogi anonimie. Oczywiście, że internet jest medium do wygłaszania wszelkiego rodzaju poglądów. Niektórzy próbują jednak go ograniczyć i ustawić według własnych, chorych zasad. Dlatego też, korzystajac z tej wolności, postanowiłem powołać do życia tego, jakże chorego, bloga. I nie czyni to mojego życia lepszym. Ale czyni je weselszym.
Zresztą, wali mnie to, czy ktoś to czyta. Jestem gadziną, która dobrze czuje się w dowolnym towarzystwie, również jednoosobowym w postaci samego siebie. 🙂
Ja mam również jedno pytanie (jeśli jeszcze kiedykolwiek tu zaglądniesz). Czy tak samo jak palisz, ćpasz, podcinasz sobie żyły czy skaczesz z 10 piętra na beton? A może zabijasz sie w jeszcze inny sposób? Chętnie posłucham. 🙂 Jakbyś poderżnął sobie żyły – przynajmniej nie trułbyś innych – może zmień zbawki?
Brawo panie Hrabio!
Dzięki swojemu blogowi skłonił pan przynajmniej jednego palacza by umilił dzień jakiemuś nie palącemu człowiekowi (sąsiadowi, sąsiadce) na spędzenie poobiedniej przerwy na balkonie lub przy otwartym oknie bez smrodu tlącego się peta. Poświęcając czas na opublikowanie swoich wypocin (jak napisał w swym komentarzu) nie jarał swoich śmierdzących papierosków w tym czasie ;D
Taki mały podstęp’ik a jak cieszy ;D
Autorze
Uważaj, bo sam wychodzisz na kutasa, w dodatku głupiego. Wszystkich palaczy wrzucasz do jednego worka. To, że masz sąsiada-chama nie znaczy, że możesz sobie wyzywać wszystkich palaczy. To o czym piszesz to w zasadzie problem tzw. kultury osobistej. To problem ludzi robiących grilparty na balkonie, słuchający w bloku-na plaży-w tramwaju głośnej muzyki, ogrzewających domy spalanymi śmieciami, nie włączających migacza przy wyprzedzaniu. Jednak oczywiście rozumiem, że łatwiej Ci poszczekać w Internecie niż narazić się na wpierdol od chama, któremu zwróci się uwagę prosto w oczy.
I nie podniecaj się tak tymi papierosami. Codziennie wdychasz tyle spalin i innego syfu z powietrza, jesz i pijesz takie gówno, przeżywasz taki stres, że akurat dymem tytoniowym powinieneś się najmniej przejmować.
To nie jest problem jednego sąsiada fiuta. To problem sporej ilości trujących siebie i innych idiotów. Zanieczyszczonego powietrza czy gównianego żarcia uniknąć się nie da (ukłon w stronę Unii i innych tego typu socjalistycznych tworów). Da się jednak w dużej mierze uniknąć konieczności wąchania smrodu palonego tytoniu. I o to mi chodzi. Sądzisz, że dym papierosowy to najmniejszy problem? Zazdroszczę ci podejścia. Ja sobie zbyt cenię swoje zdrowie, żeby tak spokojnie na to lać. A w talerz mi nie zaglądaj, bo zupełnie nie masz pojęcia co jem.
Chamowi uwagi nie ma co zwracać, bo od jakichkolwiek prób negocjacji odwraca się zasłaniając „swoimi wolnościami osobistymi”. A internet jest po to, żeby sygnalizować problemy szerszej grupie ludzi. Może w ten sposób uda się kiedyś wyeliminować jednostki, które nie mają ochoty przystosować się społecznie?
Właśnie dlatego chamowi trzeba zwracać uwagę. Jeżeli nikt go nie opierdoli, to czuje się bezkarny.
Jestem palaczem, ale wiem, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się Twój nos. Dlatego nie palę na balkonie, w restauracjach, na koncertach czy przystankach. I rozumiem, że nie wszyscy chcą wdychać mój dym. Aż mnie kurwa trzęsie, jak ktoś jara na plaży albo na szlaku w górach.
Ale z drugiej strony – i powinieneś się nad tym przynajmniej zastanowić – są miejsca z natury kojarzone z dymem, jak kawiarnia czy pub, i jeżeli tam komuś śmierdzi, to po chuj tam lezie? Są lokale bez papierosa, czasami sam je odwiedzam – w tym przypadku wybór jest zawsze. Problem w tym, że niepalący chcą sobie zawłaszczyć wszystkie te przestrzenie. To trochę tak, jakbym poszedł do klubu techno i miał pretensje, że puszczają tam chujową muzykę. Jak Ci się nie podoba to wypierdalaj, nie? Bo może to Ty jesteś nieprzystosowany do życia w społeczeństwie?
Tak jak chcę walczyć o „wolność swoją” tak i tego samego życzę innym. Jesteś na prawdę jednym z nielicznych palaczy, którzy respektują wolę innych do życia. Jak sam piszesz, spotykasz i ty wielu, którzy mają w dupie innych a patrzą tylko na siebie i kawałek siana który żarzy im się w gębie. W żadnym wypadku nie zabraniam komukolwiek palić, zwłaszcza w miejscach do tego wyznaczonych (sam staram się tych miejsc unikać). Przyznasz jednak, że niekiedy te miejsca są wyznaczone w tak durny sposób, że nie ma znaczenia czy pali się w tym miejscu czy poza nim. Chodzi między innymi o restauracje czy puby, gdzie jest kilka stolików z miejscami dla palących a smród i tak rozchodzi się po całej knajpie więc jeden penis. Cóż, boleję tylko nad tym, że pubów z całkowitym zakazem palenia jest jak na lekarstwo.
Ale z tym, że pub jest z natury kojarzony z dymem to przesadziłeś (według mnie oczywiście). Jeśli już mam coś wdychać podczas jedzenia czy picia piwa to wolę, żeby to były jakieś przyzwoite perfumy jakiejś blondyny z dużymi niebieskimi oczami siedzącej obok. Generalnie w pubie serwuje się jadło tudzież napitki a nie papierosy (choć i te prawdopodobnie można kupić – ale to już raczej wymóg marketingowy a nie rodzajowy).
PS. Dlaczego palisz?
Pragnę przypomnieć ze od 15 listopada w życie wchodzi ustawa antynikotynowa, w myśl której nie będzie można palić m.in. na dworcach, w zakładach opieki zdrowotnej, szkołach oraz publicznych obiektach kultury. Zakaz palenia obejmie również lokale, które nie są odpowiednio przystosowane.
W miejscach, w których jest tylko jedna sala nowa ustawa przewiduje całkowity zakaz palenia. Natomiast w lokalach z dwoma pomieszczeniami jedno z nich może zostać oddane do dyspozycji palących, ale musi być zamknięte i wentylowane. To było tydzień temu i w dodatku trąbiono o tym w telewizji radiu i internecie, wiec dlaczego jak stałem na przystanku autobusowym przyszedł jakiś śmierdzący chuj i zapalił przy nie papierosa? Głuchy ,pierdolnięty, a możne nie ma telewizora, radia lub… (nie no internetu to na pewno nie miał) czy ten koleś nie wie ze ustawa jest już w mocy i zakaz palenia obowiązuje i jego? Myślę ze jego to pierdoli co sobie ktoś tam wymyślił bo jego smród dla niego nie śmierdzi, a innych ma w dupie. Chciał bym tez poinformować wszystkich palaczy ze papierosy już nie maja takiego” zapachu” jak kiedyś. Mam tu na myśli ze nie palicie już tytoniu tylko tak naprawdę śmieci (kto wie czy nie jaracie tych liści co je zbierają z trawników, niby to idzie na kompost ale możne nawet w dużej mierze mogą być częścią waszego śmierdzącego papieroska). Co do postu Wujka cytat; „…Problem w tym, że niepalący chcą sobie zawłaszczyć wszystkie te przestrzenie. To trochę tak, jakbym poszedł do klubu techno i miał pretensje, że puszczają tam chujową muzykę. Jak Ci się nie podoba to wypierdalaj, nie? Bo może to Ty jesteś nieprzystosowany do życia w społeczeństwie?”.
Jestem nie palący i jestem z tego dumny, nie zawłaszczam sobie żadnej przestrzeni ponieważ to nie ja zatruwam środowisko i ludzi tylko palacz, ja po prostu chce żyć jak człowiek (nie urodziłem się z petem w ustach).
Przykład:
Jeśli wchodzisz do lokalu dla niepalących i zapalasz papierosa to dym przeszkadza wszystkim bo wytwarzasz coś co wpływa na powonienie każdego człowieka nawet palącego i jednym to przeszkadza, a innym nie przeszkadza. Teraz odwrócimy sytuacje ja wchodzę (niepalący) do klubu gdzie są sami palący i co?! Czy ja komuś przeszkadzam ze nie pale, nie nikt nawet nie zauważy ze wszedłem bo ja nikomu nic nie robię no chyba ze puszcze baka ;D to rozumiem ze nie jest to przyjemne.
Wniosek;
Trujesz, truj siebie, nie przeszkadzaj innym żyć. My tobie nie przeszkadzamy i nie mów ze nie jesteśmy przystosowani do życia w społeczeństwie bo jeśli się porównujesz z chorym społeczeństwem to jest to tylko i wyłącznie smutne i żałosne.
Co ty Spawn, czytać nie umiesz? „Jeśli wchodzisz do lokalu dla niepalących i zapalasz papierosa(…)”? Przecie kurwa mówię, że nie palę tam, gdzie się nie pali, ty tempy chuju. A zwróciłeś uwagę bucowi z fajką na przystanku? A może jesteś internetową cipką po prostu, co to umie się tylko na forach ciskać? A ja się właśnie urodziłem z petem w pysku. Nie pierdol o środowisku. Mam tak samo jak ty miasto moje a w nim hutę aluminium, huty stali, fabryki i elektrownię. Wpieprzam wołowinę z woła karmionego antybiotykami, w warzywkach mam metale ciężkie i związki z nawozów sztucznych. Z co drugim artykułem żywnościowym pochłaniam glutaminian i benzoesan sodu. Wdycham spaliny z tysięcy aut. I tych 10 gramów spalanego przeze mnie co dzień tytoniu to jest niby ten nóż, który wbijam w plecy mojej planecie, społeczeństwu i sobie? Obudź się.
Odpowiem ci Wujek krótko. To, że inni Ciebie/nas trują nie daje ci prawa robienia tego samego. Chuj mnie obchodzi czy wdycham gram czy tonę smrodu z twojego ryja zajebanego fajkami. Chcesz się truć – chuj ci w dupę. Ale nie truj innych! Te skurwysyny od szpikowania żarcia gównem też kiedyś bekną. Pewnie nie za mojej kadencji, ale bekną. Choćby jak im się urodzi wnusio z dwoma łbami albo córunia z trzema kutasami.
To może przejdźmy teraz od ryja do dupy. Powiedz mi, czy wozisz ją transportem publicznym, czy też trujesz siebie i innych wyziewami z własnej rury wydechowej? Twoje uwielbienie dla Kretyna-Mikke, który uważa tramwaje za XIX wieczny przeżytek i chciałby zlikwidować wydzielone pasy dla autobusów dużo by tu wyjaśniało. A ja, widzisz, jestem za zakazem używania aut w miejscach publicznych. Nie mam ochoty wdychać cudzego smrodu, tylko dlatego że ktoś woli wygodnie przewieźć dupsko w aucie, pojeździć dla przyjemności motocyklem. Wierzę, że kiedyś się tych trucicieli pozbędziemy, a wtedy w końcu odpocznę od podbalkonowych zimowych podgrzewaczy dupowozów.
Chłopcze, ty chyba nie miałeś wielu kolegów jako dziecko i podejrzewam, że o ile wyszedłeś już z tego wieku, teraz też ich nie masz. Przejrzałem te Twoje wpisy i utwierdziłem się w przekonaniu, że na dostęp do Internetu powinno się uzyskiwać coś w rodzaju pozwolenia. Wiesz, takiego z egzaminem. Wtedy wypociny ekshibicjonistycznych grafomanów Twojego pokroju trafiałyby co najwyżej na ściany szaletów miejskich, czyli tam gdzie jest ich miejsce.
A kto ci każe to czytać, Wujek? Weź wrzuć na luz, walnij sobie herbatkę z sokiem malinowym albo pierdolnij się czymś ciężkim w łeb i nie smrodź bez potrzeby. Piszę bo lubię i chuj mnie obchodzi czy to czytasz czy nie.
Tak sie składa ze posiadam rower marki Grant i zapierdalam na nim do pracy i z powrotem (to mój wybór i to nie znaczy ze jestem ubogi), wiec kurwa czemu twierdzisz z góry ze jestem dupopodgrzewaczem!
Mnie równiez wkurwia wdychanie spalin na ulicy kiedy jade sobie swym dwu kołowcem, ze na rodzine przypadaja dwa auta, a na piec osób 1 drzewo (co to kurwa ma znaczyc czy was juz wszystkich pojebało?).
Chuj mnie obchodzi co o mnie myslisz bo mnie to wali jak seta po obiadku ;D
A tak na koniec dodam „Wez nie pierdol…” bo od pisania i gadania to juz mamy w panstwie wielu idiotów na których trzeba ciezko pracowac od rana do wieczora. Jesli myslisz o czystym powietrzu wolnym od spalin, czystej wodzie i zdrowej zywnosci TO KURWA RUSZ DUPE I WYŁACZ TEN KOMPUTER!!!
Fantastyczna wypowiedź !!! Pozdrawiam
Też mnie wkurwiają ci zasrani palacze. Powinno być prawo odebrania takiemu szluga i zgaszenia go na czole. W chacie jebie papierosami, w biurze jebie, głowa boli, WYPIERDALAĆ SKURWYSYNY!
U mnie w pracy palaczom wydzielono specjalne pomieszczenie do palenia „TYTONIU”! Ja pierdole jak to ładnie brzmi „TYTONIU” chyba jarania gówna powinno byc napisane ale mniejsza z tym do rzeczy. Mianowicie pomieszczenie stoi i mieści sie tam może 10 osób na 2 ławeczkach i teraz UWAGA!!! Te tempe chuje jak sie zadymią i przeszkadza im ten smród to sobie otwierają kabinkę żeby wywietrzało troszkę na zewnątrz ponieważ już ich kochane pachnące papieroski szczypią po oczkach i jebane przegniłe rakiem płucka nie mówiąc juz o serduszku które napierdala jak zdezelowany silnik syrenki domagają sie tlenu! Kurwa palaczu jak chciałeś jarać to jaraj, te kabiny sa po to żebyś sie w nich dusił swym smrodem, a nie po to abyś ten smród udostępniał tym którzy go nie znoszą! To nie sanatorium tylko komory gazowe dla palaczy chcecie zdychać paląc to ustawa wam w tym z przyjemnością pomoże! Gińcie w tych wędzarniach na pohybel skurwysynom!!!