RMF i kilka innych mediów powieliły tweeta pana Marcina Warchoła (podobno wiceministra sprawiedliwości – nie znam człowieka), w którym przyznaje on, iż amantadyna działa bardzo skutecznie na SARS-CoV-2 i stawia ludzi z ciężkimi objawami na nogi już następnego dnia. Opinię swoją motywuje tym, iż przetestował ten lek na sobie i swojej rodzinie, która przechodziła COVID-19 znacząco objawowo.

Nasuwa się tu kilka pytań, pozwólcie, że je zadam (nie oczekując oczywiście odpowiedzi).
Skoro kilka(naście) dni temu minister od zdrowia (czy inna pierdoła) postanowiły ZABRONIĆ użycia tego leku w przypadkach zakażeń koronawirusem – kto i jakim prawem zapodał ten lek rzeczonemu?
Czy ten doktorek, który szczekał na doktora Bodnara i chciał go niemalże wieszać czy publicznie rozstrzelać, pokusi się o proste „przepraszam” jeśli faktycznie okaże się, że amantadyna potrafi skutecznie radzić sobie z wirusem?
Czy mając potencjalnie zajebisty lek nadal będziemy pakować forsę w wątpliwe i nie wiadomo jak długo skutecznie szczepionki?
Czy w ogóle ministerstwo zdrowia podejmie temat? Przecież ktoś musi na tej całej pandemii zarobić. A kto zarobi na istniejącym już i bardzo skutecznym leku?