Komuchy “pomagają” młodym

Ponieważ temat przyszłości Polski leży mi głęboko w sercu (nie, nie w dupie!) a temat ten jest jak najbardziej na czasie – w końcu niebawem kolejne wybory, zapoznaję się z programami przeróżnych ugrupowań w poszukiwaniu „genialnych” pomysłów. Jednym takim uraczyli nas postkomuniści. Pod szyldem „Socjaldemokratyczny program dla młodego pokolenia” prezentują stek bzdur, który, według ich kalekich umysłów, ma pomóc młodym ludziom w starcie w dorosłe życie. Cytując jedną ze stron tej bandy: „Anachroniczne neoliberalne dogmaty chcemy zastąpić nowoczesnymi rozwiązaniami socjaldemokratycznymi. Oto niektóre z nich:” I wśród tych „nowoczesnych rozwiązań” znaleźć można „wprowadzanie obowiązkowego wynagrodzenie za staże i praktyki w wysokości co najmniej wynikającej z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę i równej płacy minimalnej” czy też „objęcie stażysty ubezpieczeniem zdrowotnym”. Jak rozumiem, są to koszty, jakie ponieść musi pracodawca, przyjmując danego kandydata na staż czy praktykę. Już tym idiotom nie wystarcza, że pracodawca, przyjmując studenta na praktykę, inwestuje swój czas, zapewnia mu stanowisko pracy oraz wiedzę i doświadczenie. Nie, pierdolonym komuchom mało tego. Chcą dojebać pracodawcom, bo przecież grzechem w obecnym świecie jest bycie zaradnym, zarabiać pieniądze i oferować pracę innym. W czymże więc pomogą te komusze propozycje? Otóż z całą pewnością praktykanci i stażyści staną się gatunkami wymarłymi. Żaden pracodawca nie zdecyduje się przyjąć praktykanta, który nie dość, że nie może firmie zaoferować nic oprócz chęci, to jeszcze będzie dupę zawracał innym pracownikom odciągając ich od obowiązków i zmniejszając ich produktywność. O zajmowaniu stanowiska pracy, na którym mógłby siedzieć „pełnowartościowy” pracownik i generować pracodawcy dochód. Pal sześć oczywiście to co napisałem – tak się dzieje obecnie. Każdy „darmowy” praktykant czy stażysta to tak faktycznie już jest znaczny koszt dla firmy. To teraz dołóżcie do tego konieczność wypłaty wynagrodzenia takiemu stażyście. Trzeba być debilem, żeby sądzić, że taka „pomoc” będzie skuteczna. Ale o nic innego posądzać beton z SLD nie można – wielokrotnie dali tego dowody.

Jakiś lewak może skontrować tak: „przecież te koszty mogą ponieść Urzędy Pracy czy inne instytucje do tego powołane”. Owszem, mogą. Jest jednak jeden mały problem – skąd na to wziąć pieniądze? Na obecne płatne staże pieniędzy brakuje już w okolicach kwietnia, więc jeśli ktoś chciałby podjąć taką formę współpracy z jakąś firmą, musi się bardzo spieszyć (najlepiej spędzić Sylwestra w kolejce przez pośredniakiem). A i to nie gwarantuje sukcesu – dochodzą tutaj też „punkty za pochodzenie” czyli najzwyklejsze znajomości. Czyżby banda komuchów miała lekarstwo jak za jednym zamachem pozbyć się całej patologii z polskich urzędów? Dlaczego wiec nie zastosowali tego lekarstwa wcześniej, kiedy mieli na to szansę? Wtedy woleli napychać swojakom kieszenie! Teraz dzięki kłamstwom znów próbują dorwać się do koryta. Czyżby „krewni i znajomi królika” żyjąc w zgodzie z lewackimi poglądami, wtopili w dotychczasowych interesach i musieli się odkuć?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.