Ile razy mam brać udział w wyborach, tyle razy klnę jak szewc. Nie tylko dlatego, że po raz kolejny nie ma na kogo głosować. Przeraża mnie fakt, że moi rodacy głosują nie kierując się rozsądkiem lecz emocjami. Nie mam tu na myśli ostatniego wypadku lotniczego, przerażony jestem tzw. „głosowaniem na przekór”. Ileż to razy czytając przeróżne artykuły o politykach widzę zaraz pod nimi komentarze internautów mówiące: „mam dość partii X, zagłosuję na Y”, „partia Y pokazała, że nie umie rządzić, zagłosuję na partię X”. Oczywiście normalnym jest fakt, że jeśli dana formacja się nie sprawdza, należy dać jej czerwoną kartkę. W Polsce ma jednak miejsce wypaczona wersja tego demokratycznego prawa. Owszem, nieudacznicy są odganiani od koryta. Na ich miejsce społeczeństwo wybiera kolejnych nieudaczników. Tych, których granatem od koryta oderwało trochę wcześniej. Po prostu zmieniamy miejscami X z Y w powyższych sentencjach, cała reszta pozostaje bez zmian. Ryje przy korycie też.
W czasie kampanii prezydenckiej komentarze takie są tym bardziej śmieszne i pokazują totalną głupotę i ignorancję ich autorów. Pokazują, że polakom nie zależy na dobrym, ponadpartyjnym prezydencie. Pokazują, że prezydent jest silnie powiązany z opcją polityczną, jaką reprezentuje. A idąc dalej tym tropem, każda obietnica kandydata mówiąca o chęci bycia „prezydentem wszystkich polaków” jest pusta jak czerep małpy, którą serwowano w postaci małpiego móżdżku. Jest to zwykłe pierdolenie w bambus, rzucanie pustych słówek wyborcom. Ale jak powiedział kiedyś Kurski – „ciemny naród wszystko kupi„. Owszem, zdanie co najmniej chamskie ale jakże prawdziwe w polskich realiach. Polakom można by sprzedawać gówno w cenie złota, byle było ładnie opakowane i odpowiednio rozreklamowane. Najlepiej w atmosferze skandalu z klerem w tle.
Przeraża mnie ogromna głupota polskiego społeczeństwa. Chciało by się rzec „mądry Polak po szkodzie„. A chuj! Kochanowski już dawno stwierdził, że Polak „i przed szkodą, i po szkodzie głupi„. Smutna prawda, aż wyć się chce. Przez 20 lat widzimy w telewizorni te same opasłe ryje. Te same gęby pierdolą to samo „trzy po trzy„. Te same obietnice niezmiennie od 20 lat pozostają niespełnione. Czy was, drodzy rodacy, dupa nie boli od tego ciągłego wypinania się na walenie bez masła? Jedno, co by nie mówić, musimy naszym pOsłom przyznać. Są tacy głupi, że nie zdołali spierdolić gospodarki na tyle, że jakoś utrzymała się na powierzchni zalewającego świat kryzysu. Nie zdołali też jej naprawić, co może zaowocować wielkim pierdolnięciem w przyszłości, kiedy cały świat znów pójdzie do przodu, a my znów, obudziwszy się z ręką w nocniku pełnym szczyn, zaczniemy gonić bambusów z afrykańskiego buszu.
Po każdych wyborach przychodzi czas na wyciąganie wniosków. Ileż to się mówi o frekwencji. Ileż to obietnic jest dawanych, że frekwencja wzrośnie, już się o to nowo wybrani postarają. Po czym dzień później zaczyna się codzienność. Sala sejmowa w czasie obrad – pusta. Konsekwencji nikt nie wyciąga. Jeśli ja bym nie przyszedł do pracy, ot tak, bo mnie jakiś kurwiszon przyległ, to by mi pracodawca zaproponował dwa wyjścia: albo wypad z roboty na kopach, albo, bardziej erotycznie, wyjebałby mnie na pysk. Skurwysynów przy korycie nikt nie rozliczy. Drą pieniądze, które społeczeństwo w pocie czoła pracujące im oddaje, nie czując na karku niczyjego oddechu. A przydał by się takiemu jakiś miły bamb… eee… afro-kurwa-amerykanin z fujarą po kolana, który wymasowałby mu zwieracz w odpowiednim momencie, aby przypomnieć o obowiązkach pracownika. Może taka surowa lekcja przypomniałaby niektórym czasy, kiedy to ze śrubokrętem latali za „tysiącpińcet” na miesiąc (jak mieli szczęście). Wydaje mi się, że jedynym wnioskiem jaki politycy wyciągają po wyborach jest ten: „ale ten naród jest głupi, znów nam się udało„.
Jestem przeciwny prawu wyborczemu, które dopuszcza do kandydowania ludzi bez odpowiedniego wykształcenia i bez odpowiednio wysokiego statusu majątkowego. Przecież oczywistym jest że tuman po podstawówce prawa dobrego nie stworzy. Umiejętność zrozumienia zapisów ustaw takiego buraka kończy się na dacie dokumentu. Potem słyszy bełkot, który ułatwia mu drzemkę w ławie sejmowej. To samo tyczy się osób o niskich zarobkach. Czy taki biedak potrafi myśleć o czymś innym niż nachapaniu się po sam łeb i ustawieniu całej rodziny za wszelką cenę? Poza tym, jeśli taka osoba jest nieudacznikiem w życiu, jakie wartości może wnieść kierując państwem? Rozkradnie co się da, spierdoli prawo, żeby otworzyć sobie drogę do nadużyć później, jak koryta zabraknie. A ucierpimy my, głupcy, którzy takich chujów do sejmu czy senatu wybraliśmy. Może warto się zastanowić jednak nad tym, przy kim stawiamy krzyżyki? Może nie warto czasem słuchać ojca dobrodzieja grzmiącego z ambony? Może czasem warto wyłączyć radio co zamiast głośnika „ma ryja”? Może warto czasem przyglądnąć się kandydatom, których telewizja, radio i prasa (opłacana przez tych, którzy cały czas siedzą przy korycie) z definicji spisuje na niepowodzenie? Niestety, zbyt łatwo poddajemy się tej indoktrynacji i nie dajemy szansy ludziom, często inteligentnym i z pomysłem.
Jeszcze sile reklamy chciałem akapit poświęcić. Oczywiście nie będę tu pierdolił o Chajzerze latającym z proszkiem do prania czy jakiejś głupiej dupie śliniącej się na widok wybielacza. Chodzi o reklamę, jaką politycy sobie fundują. Zgodnie z marketingową teorią, ci co najgłośniej krzyczą, są na pierwszych miejscach. Nie ważne czy pierdolą głupoty, czy tylko mijają się z prawdą i wykazują zupełny brak rozsądku. Wystarczy z widłami pójść na tory, rozsypać trochę zboża, wylać wagon gnojówki na ulicę czy z transparentami uniemożliwić ludziom dojazd do pracy. Nie ważne jak się mówi, ważne, żeby nazwiska nie przekręcili. Takim to sposobem od lat wielu gościmy u żłobu w większości folklor, który gnojem zalatuje. A ludziom, którym chciało się faktycznie pracować dla kraju – już się odechciało. Przerażające!
Prawdziwym problem jednak jest akt, iż Polaków nie miał kto nauczyć demokracji. Ledwie 20 lat od zmiany ustroju to za mało, żeby oczekiwać rozsądku i mądrości. Tym bardziej, że poprzedni ustrój wpoił nam zasady, które nijak się mają do demokracji i wolnego rynku. Są to dwa określenia, które pięknie wyglądają w nagłówkach gazet, miło się ich słucha w radiu i telewizji, ale nie znaczą one zupełnie nic dla większości społeczeństwa. Dlatego jesteśmy skazani na idiotów kierujących państwem. Jesteśmy skazani na przestępców, którzy bez honoru nadal garną do koryta. Potrzeba nam nie jednego Smoleńska ale kilku, aby oczyścić polską scenę polityczną, znormalizować ją, odstawić na boczny tor stare, skamieniałe umysły, i dać szansę młodym, którzy w obecnych czasach mają lepszy pogląd na kształt nowoczesnego i sprawnego państwa. Młodych, którzy nie patrzą ślepo w przeszłość i chcą rozliczać wszystkich z każdego pierdnięcia w towarzystwie. Młodych, którzy mają w dupie kto rozpoczynał wojny i kto je kończył a interesują ich dobre, partnerskie stosunki z każdym z sąsiadów. Polska będzie cały czas postrzegana jako kartoflisko Europy jeśli wokół koryta latać będą Kaczyńscy, Leppery i inne Niesiołowskie nieloty.
Udział w wyborach uważam za swój obowiązek. Jak to się ma do pierwszego zdania w tym poście? Ano tak, że idę i głosuję na swoich kandydatów. A to na Gąskę Balbinkę, a to na Koziołka Matołka. Z całą pewnością reprezentują sobą o wiele więcej niż niejeden członek (aż chce się użyć wulgarnej formy) Samoobrony czy PiSu. Tym razem będzie podobnie. Głos oddam na kandydata spoza oficjalnych list wyborczych (przynajmniej w drugiej turze – jeśli do takiej dojdzie). „Oddasz głos na Kaczyńskiego” – jakiś miłośnik Platformersów powie. Owszem, może i tak. Szczerze mówiąc, skoro nie mam na kogo głosować, wali mnie to kto będzie prezydentem (o ile nie będzie to burak pokroju pana w pasiastym krawacie). Prezydent w Polsce to i tak tylko marionetka, to lalka, którą pokazuje się na salonach. A w tym wypadku każdy wygląda jako tako po użyciu odpowiedniej ilości pudru i zatrudnieniu sztabu bęcwałów od socjotechniki. Powiem więcej, wręcz się cieszę, jeśli wygra ktokolwiek, któremu nie do końca miłe są poglądy głoszone przez PO. Osoba do studzenia zapędów tych bufonów zawsze się przyda. Taką funkcję pełnił dotychczas zmarły tragicznie nasz poprzedni prezydent (czy szanowałem ten wybór czy nie to już inna sprawa). Chciałbym, żeby nadal tak pozostało. A osobom, które mówią: „ale prezydent z innej partii będzie blokował prace rządu” odpowiem w ten sposób: „to się mogli chuje lepiej starać, żeby społeczeństwo nie miało wątpliwości, na kogo warto głosować„. Głos na jakiegokolwiek kandydata innego niż Komorowski jest wystawieniem żółtej kartki Platformie, partii która, jak do tej pory, dba tylko i wyłącznie o interesy bogatych.